Od wielu lat mówi się o szkodliwości i niebezpieczeństwach związanych z wypalaniem traw na terenach rolniczych. Mimo tego co roku w okresie wiosennym można zaobserwować ten groźny proceder. Incydentów takich jest oczywiście o wiele mniej, co cieszy, jednak nadal się one zdarzają, co nie jest obojętne dla środowiska i jego bioróżnorodności. Przypominamy, dlaczego nie wolno wypalać traw!

 

 

W kulturze rolniczej wypalanie traw stosowano niegdyś w celu pozbycia się resztek uschniętej roślinności i pozostałości pożniwnych. Wraz z rozwojem mechanizacji rolnictwa taki proces zaczął tracić na znaczeniu. Wpływ na to miały także możliwe konsekwencje prawne. Jednak w gospodarstwach mniej zmechanizowanych, w rejonach, gdzie spada zapotrzebowanie na słomę, wypalanie traw nadal jest często stosowane. Wypalanie traw ma też zapobiec rozwojowi chwastów na polach i stosowane jest jako tańsza alternatywa dla herbicydów. Istnieje też przekonanie, że pożary traw przyczyniają się do wzbogacenie i użyźnienia gleby, co niestety jest przekonaniem mylnym. W rzeczywistości wypalanie traw i resztek pożniwnych przynosi bezsprzecznie więcej szkód niż korzyści.

Naukowcy twierdzą, że każdy jednorazowy pożar trawy powoduje spadek wartości plonów o ok. 5-7%.  W trakcie pożaru zniszczeniu ulega warstwa próchniczna, która ma duży wpływ na żyzność gleby. Skutkuje to bezpośrednio odsłonięciem gruntu, co przyczynia się do wzrostu stopnia erozji, zarówno wodnej jak i wietrznej. Ponad to, na skutek wysokiej temperatury utlenieniu ulegają składniki łatwo utleniające się, w tym azot. Dodatkowo jego późniejsze wiązanie w glebie w formy łatwoprzyswajalne dla roślin jest znacząco utrudnione, a trzeba pamiętać, że azot jest jednym ze składników niezbędnych do budowy nowej biomasy. Naruszeniu ulega także struktura gleby, pogarszają się warunki wodno-powietrzne.

Nieprawdą jest też to, że wypalanie traw hamuje rozwój chwastów. Rośliny te mają wyższe zdolności adaptacyjne niż rośliny uprawne, co sprawia, że łatwiej wkraczają na trudne tereny i lepiej znoszą niekorzystne warunki środowiskowe. W efekcie końcowym na odsłoniętym po pożarze polu może pojawić się nawet więcej chwastów. Starsze osobniki zginą, ale na ich mogą pojawić się nowe.

Nie można zapominać o kwestii najważniejszej – w czasie pożarów ginie wiele organizmów żywych, nie tylko roślin.  Podczas wypalania traw tracą życie dziesiątki mikroorganizmów glebowych (bakterii, grzybów). Ich obecność w glebie jest niezbędna do rozkładu resztek roślinnych. W trakcie procesu dekompozycji nie tylko rozwija się mikroflora, lecz także zbogaca się gleba. Zwiększa się w niej ilość składników łatwo dostępnych dla roślin i podtrzymywane są procesy glebotwórcze. Nieco większe organizmy żyjące w gleby – makroorganizmy – takie jak na przykład dżdżownice, żyjąc w ziemi powodują rozluźnienie jej struktury. Przyczynia się to do poprawy warunków wodno-powietrznych i łatwiejszego zakorzeniania się roślin. Organizmy glebowe wspomagają więc zarówno rozwój jak i rozkład roślinności na polach, jak i przyczyniają się do wzrostu wartości glebowej. Wypalanie traw powoduje, że niemal wszystkie takie organizmy giną. Dotyczy to nie tylko powierzchniowej warstwy gleby, na której toczy się pożar. Wysoka temperatura na powierzchni powoduje wzrost temperatury również gleby do głębokości ponad 7 cm. Wywołać może to zmianę warunków termicznych – w tym nawet szok termiczny – w których organizmy glebowe nie są w stanie przetrwać.

Pożary traw to przecież zagłada także dla większych zwierząt, zarówno żyjących w glebie, jak i na powierzchni ziemi. Zniszczeniu ulega wiele  miejsc lęgowych ptaków, które tracą miejsce do dalszego rozwoju i życia - niektóre gatunki zakładają gniazda naziemne lub na poziomie krzewów. W pożarach nierzadko niszczone są też gniazda już zasiedlone, często z jajkami lub młodymi pisklakami, które nie potrafią jeszcze same wydostać się z gniazd. Na płonącym polu uwięzione mogą też zostać zwierzęta, które przybyły tam w poszukiwaniu pożywienia – może to być zwierzyna łowna, np. sarna, drapieżny ptak, zając. Często płomienie odcinają im drogę ucieczki, oszałamia je wysoka temperatura lub trujący dym.

Pożary szkodą także szeregowi owadów. Część z nich ginie w płomieniach. Część, ze względu na gęsty, gorący dym pełen szkodliwych substancji, nie może oblatywać łąk, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą ilość zapylonych roślin. Utrudnia to rozwój bioróżnorodności. Oprócz owadów zapylających – np. pszczół, trzmieli – giną też owady, które są naturalnymi wrogami wielu polnych szkodników. Za przykład może służyć biedronka – jeden dorosły osobnik może zjeść nawet kilkadziesiąt mszyc dziennie!

Nie zapominajmy o wysokim ryzyku rozprzestrzenienia się pożaru na sąsiednie tereny. Nagła zmiana kierunku wiatru może spowodować, że ogniem zajmą się ostoje bioróżnorodności – śródpolne zadrzewienie i zakrzewienia, remizy śródpolne, roślinność okalająca oczka wodne. Najbardziej niebezpiecznie robi się, kiedy w pobliżu pola, na którym wypalane są trawy znajduje się las, który także w pewnej części może zostać strawiony przez pożar.

Pożary traw mogą mieć także negatywny wpływ na człowieka, który także jest częścią bioróżnorodności. Dym z pożarów w znacznym stopniu przyczynia się do wzrostu zanieczyszczenia powietrza. Co więcej, nie dotyczy to tylko najbliższej okolicy, ale może być transportowany na kilkanaście kilometrów, roznosząc szkodliwe substancje na rozległe obszary. Do powietrza wyrzucane są dziesiątki ton tlenków węgla i innych niebezpiecznych substancji, których skutki w organizmie mogą pojawić się nawet po kilku latach. Niebezpieczeństwo związane jest nie tylko z wdychaniem dymu, ale także spożywaniem produktów, na których, na skutek mokrej lub suchej depozycji, osadziły się cząsteczki substancji powstałych w czasie wypalania traw i zostały przeniesione wraz z deszczem.
Zdarza się również, że w pożarach giną także ludzie. Najczęściej są to rolnicy, których zaskoczyła nagła zmiana rozprzestrzeniania się ognia. Ofiarami takich zdarzeń mogą też stać się zupełnie przypadkowe osoby, które nieszczęśliwie znalazły się na obszarze, na którym wypalane są trawy. Podwyższone ryzyko dotyczy także zabudowań gospodarskich i mieszkalnych, znajdujących się z pobliżu.

Wypalanie traw wiąże się z ogromem negatywnych skutków na wielu poziomach i odbija się w wielu dziedzinach. Sztucznie wywołane pożary traw wiążą się z ogromnymi konsekwencjami dla przyrody i rozwijającej się na tym terenie bioróżnorodności. Giną rośliny, zwierzęta, owady, ptaki, organizmy glebowe, a sama gleba traci wiele cennych właściwości. Ugaszenie takich pożarów zajmuje wiele czasu, pracy i pochłania ogromne koszty. Takie działania negatywnie odbijają się także w sposób pośredni i bezpośredni na zdrowiu człowieka. Ponadto to wypalanie traw jest zabronione i zakazane prawem, więc przeprowadzanie takich zabiegów wiąże się z ryzykiem nałożenia na rolnika ogromnych kar pieniężnych.

 

Bilans zysków i strat wyraźnie pokazuje, że wypalanie traw bardziej szkodzi niż pomaga. Szanujmy więc przyrodę i jej bioróżnorodność, a na pewno odpłaci się nam tym, co w niej najlepsze.